• Wpisów:6
  • Średnio co: 298 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 20:50
  • Licznik odwiedzin:4 702 / 2091 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Rozdział II


Po raz pierwszy ktoś patrzył na nią w taki sposób. Jego oczy przenikały na wylot jej duszę, jej strach, jej kruchość, jej niezdolność do walki, choć tak naprawdę niczego o nim nie wiedziała strach w jej sercu momentalnie zniknął, gdy jego chłodne ręce dotknęły jej rozgrzanego policzka. Wpatrywała się intensywnie w jego niesamowite oczy, były jak narkotyk. Nie mogła się od nich oderwać. Widziała w nich całą prawdę o tym świecie. Widziała rzeczy, których nie powinien widzieć żaden człowiek. Widziała, ból, cierpienie i smutek, lecz brakowało jednego… szczęścia. I w tym momencie zapragnęła je mu dać. Uczynić go szczęśliwym, bo nigdy nie widziała takich oczu – przepełnionych bólem i cierpieniem. Dotknęła delikatnie swoimi ustami jego ust. A on tak niespodziewanie ją pocałował. Jego usta były jak jedwab, takie delikatne i miękkie. Przez całe ciało przeszył ją dreszcz, dreszcz pożądania.

***

Pocałowała mnie mocniej, dysząc ciężko; ukąsiła mnie w dolną wargę. Do diabła, to było niesamowite i zarazem niebezpieczne. Wiedziałem, że musimy przestać, ale nie potrafiłem. Zalała mnie fala pożądania i strachu jednocześnie. Wiedziałem, że mogę ją skrzywdzić. Przecież ona jest taka delikatna i krucha. Niewinna istota, która bez powodu dawała mi szczęście.

***

Lisa poczuła, że w jej jednym drobnym ciele mieszkają dwie osoby. Jedna pragnie chce być niewolnicą rutyny, życia rodzinnego, drobnych spraw, które można zaplanować i wykonać. Druga natomiast dotąd jej nie znana pragnie namiętności i przygód. Zmagają się we mnie przykładna uczennica liceum i zwykła uwodzicielka, która całuje się z nieznajomym chłopakiem.
Spotkanie tych dwóch osób w jednym ciele jest bardzo ryzykowną sprawą. Może to doprowadzić do tego, że jedna natura zechce pozbyć się tej drugiej.
Jego usta oderwały się od moich, lecz ja pragnęłam więcej. Moje spojrzenie ponownie utkwiło w jego oczach i poczułam się znów sennie. Moje powieki zaczęły się powoli zamykać. Wbrew mojej woli. Obraz przede mną zaczął znikać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 


Rodział I



Tylko szmer dwóch oddechów zakłócał ciszę. Jeden był głęboki i ciężki, a drugi spokojny i równomierny. Srebrne oczy, w których płonął dziwny blask uważnie lustrowały twarz śpiącej dziewczyny. Siedział w kącie na przeciwko niej modląc się by chłód jego przekleństwa nie dosięgną tej drobnej sylwetki. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz wypowiadał jakiekolwiek słowa skierowane do Boga, ale powtarzał swoje błagania niczym mantrę. Już dawno zapomniał wszelkie formułki, a jeszcze trudniej było mu przypomnieć sobie chwile, w której ostatnio był tak spokojny. Każde jego wspomnienie było przesycone ogłuszającym biciem serca, niezaspokojonym pragnieniem niszczenia. Chaos na stałe stopił się z jego duszą, a strach stał się uzależnieniem. Ona działa na niego jak morfina wyrównując puls i uspokajając umysł. Miał wielką chęć dotknąć jej porcelanowej skóry by upewnić się, że nie jest jedynie fatamorganą, kpiną jego zatrutego umysłu, ale za bardzo bał się ją utracić nawet jeśli była zwykłą senną marą. Jej zapach był jednak zbyt realny, za bardzo mącił mu w głowie. Wiedział, że powinien o niej jak najszybciej zapomnieć, ale nie potrafił odejść... była dla niego niczym heroina dla ćpuna na głodzie. Już pierwszego dnia gdy ją ujrzał jego martwe serce zadrżało. Nigdy wcześniej nie spotkał nikogo a tak pięknej aurze, była jego zupełnym przeciwieństwem. Bił od niej balsk, ciepło, miłość, szczęście i beztroska, której nie zaznał nawet w czasach dzieciństwa. Jej złote loki opadały kaskadą na ramiona, a piękny uśmiech przyciągał uwagę wszystkich dookoła. Nie mógł oderwać od niej wzroku.Pragnął by była tylko jego, już na zawsze.


***


Siedziała na łóżku wpatrując się w swoje odbicie. Światło księżyca rozlało się pod jej stopami jak kałuża srebrnej krwi. Drżała słysząc kolejne uderzenia zegara. Nie mogła się ruszyć, choć wewnątrz miotała się z przerażenia. Gdy jej oddech zaczął zmieniać się w delikatne smugi pary wiedziała już, że jest blisko. Na plamie światła pojawił się cień wysokiej postaci. Zamknęła oczy próbując przypomnieć sobie, choć jedną modlitwę. Był jak śmierć, a jego dotyk jak oddanie się w jej ramiona. Stał przed nią. Czuła jego oddech. Lodowatą dłonią odgarnął jej włosy z czoła, przesunął nią po twarzy, musnął usta. Bijący od niego chłód nasilił się, gdy przyciągnął ją do siebie. Czuła się jak w śmiertelnym uścisku, tak silnym, że nic nie było wstanie jej stamtąd wyrwać. Z gardła dziewczyny wymknął się cichy krzyk przerażenia. Ledwie oddychając czekała aż zacznie. Miała być jego kolejną ofiarą. Kolejną chwilą jego szaleństwa. Miała wrażenie, że ten moment ciągnie się w nieskończoność. Jedno, drugie, trzecie uderzenie serca... Ból wciąż nie nadchodził. Wyraźnie czuła jak jego pierś unosi się i opada, jak łomocze mu serce. Powoli uniosła powieki obawiając się najgorszego. Zamiast tego jednak zobaczyła jego oczy, utkwione w niej. Był pełne zdumienia... Zafascynowania. Zaintrygowany ponownie dotknął jej twarzy przesuwając palcem po policzku, a ona miała wrażenie jakby między ich skórą przeskoczyła drobna iskra. Wiedziona impulsem bezmyślnie odważyła się poruszyć łapiąc go za rękę. Zaskoczony znieruchomiał, a po chwili kąciki jego ust uniosły się delikatnie. Wydawał się być rozbawiony. Więc taka miała być jej śmierć. Igrał z nią by niespodziewanie zrobić to, po co przyszedł. Bała się, lecz nie potrafiła już zamknąć oczu. Sidła strachu opadły z jej myśli. Odwaga jak ostry topór rozbiła kajdany. Zamiast przerażającego monstrum widziała równie przerażoną istotę. Zagubioną, która znienawidziła wszystko... W jej sercu narodziła się zgubna chęć by mu pomóc.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

"[…] nic, co wspaniałe, nie trwa wiecznie. Radość jest równie ulotna jak spadająca gwiazda, która w jednej sekundzie przecina wieczorne niebo, a w następnej nie pozostaje po niej nawet ślad."